Posty

Próba blogowania przy użyciu telefonu

Przyznaję, że mam w głowie mętlik spowodowany natłokiem pozytywnych bodźców, jakie napływają do mnie z przeczytanych książek i wysłuchanych nagrań. No wzięło mnie na pozytywne myślenie i nie odpuszcza. Wierzę, że każda rzecz ma swoje miejsce i czas. I ten czas budowania wewnętrznego spokoju właśnie dla mnie nadszedł. A teraz sprawdzę, czy post zaistnieje. 💛

Określić cele

Od kiedy czytam Briana Tracy`ego czuję się zdecydowanie lepiej. Jakaś lekkość, zapewne powodowana nadzieją, że dokonam zmian, że są one możliwe wypełnia mój umysł i ciało. Lekkość - spokój. To czuję. Przez te wszystkie lata mojego życia żyłam w nieustającym lęku, niepewności i braku wiary w siebie. Wiem, wiem... wszystko rozpoczyna się w dzieciństwie. 10 celów do osiągnięcia w ciągu 12 miesięcy. Zamierzam stworzyć listę. *

Nikt tu nikogo pod pistoletem nie trzyma

Taką przyjmuję zasadę. Nic na siłę. Wchodzę w to moje nowe życie z pełną akceptacją i świadomością, że co się zadzieje to dlatego, że tak chcę a nie, że muszę. Stefania Grodzieńska napisała książkę "Już nic nie muszę". Bardzo mi ten tytuł przypadł do gustu. Podobnie zresztą jak cała książka i sama Autorka (ale też aktorka i satyryczka). Przyznaję, że jej poczucie humoru trafiło mi do smaku jak kiedyś w Krakowie lody pistacjowe. * A teraz przy kawie z dwiema łyżeczkami cukru trzcinowego (kupiłam, a owszem, podobnie jak ksylitol, by dać sobie poczucie, że zamiast białej śmierci /jednej z trzech, jak usłyszałam od Briana Tracy`ego, ale o tym to potem, bo zacznie się robić chaotycznie/ dosypuję do kawy czy czarnej herbaty coś co uśmierca nieco mniej) zasiadłam do komputera. Tak właściwie, to ja na nowo zaprzyjaźniam się z moim laptopem. Któregoś majowego dnia po prostu nie odpalił. Dawał już wcześniej znaki, że coś z nim nie tak, mdlał, ale po kilku restartach, wyjmowaniu i...

Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo?

Trening czyni mistrza. Zatem pozytywne jest to, że z czasem ogarnę tę przestrzeń i poznam jej możliwości. Moje plany na to miejsce? Mam w pamięci niemalże wszystkie moje poczynania w blogosferze począwszy od 2004 roku, bo to wówczas pierwszy raz podjęłam próbę zaistnienia w tym świecie. Historia długa i burzliwa, i przerwana jak życie po wybuchu bomby. Potem kilka prób reanimacji tego życia w różnych miejscach i w różnych latach. Powolne konanie. Wysyłanie w niebyt (onet, blox, interia). Uśpienie. Było minęło. Jestem tu i teraz. Szczególnie nie planuję, bo wiem doskonale, jak się te moje planowania kończyły. Wejdę w ten świat bez zbędnego spinania się. Tyle tytułem zagajenia.